800 rodzin w Warszawie, ponad 500 w Lublinie i Gdańsku, przeszło 300 Radomiu, Toruniu i Bytomiu - oni już dostają co miesiąc 1000 zł kosiniakowego.

- To, że nie pracowałam na umowę o pracę, nie powinno decydować o tym, czy po urodzeniu dziecka mam pieniądze na lekarstwa czy pieluchy. Nie należy mi się urlop rodzicielski i pieniądze z ZUS, a kosiniakowe to prawdziwe bezpieczeństwo dla mnie i dziecka - mówi Pani Paulina z Ciechanowa, mama siedmiomiesięcznego Wojtusia. - Uważam, że kosiniakowe to prawdziwe wsparcie dla rodziców - dodaje.

Zainteresowanie nową formą wsparcia dla rodzin jest bardzo duże. Rodziców cieszy zarówno kwota 1000 zł miesięcznie, ale i łatwy dostęp do świadczenia. Kosiniakowego nie ogranicza żaden próg dochodowy, dlatego decyzji odmownych praktycznie nie ma. Świadczenie przysługuje wszystkim rodzicom, którzy nie mogą skorzystać z rocznych urlopów rodzicielskich. To m.in. studenci, osoby bezrobotne, pracujące na umowach o dzieło.

- W Radomiu od początku roku wpłynęło już 335 wniosków o kosiniakowe. To bardzo dużo - informuje Justyna Piątek, rzecznik prasowy MOPS w Radomiu.

W Warszawie przez pierwsze pół miesiąca funkcjonowania kosiniakowego, wniosek o  świadczenie złożyło prawie 800 osób. W Lublinie w styczniu wpłynęło 531 takich wniosków, a w Gdańsku 445.

W Bytomiu 362, Toruniu 301, Kielcach 174 wnioski. W Radomiu na 355 złożonych wniosków, aż 271 spełniało kryteria przyznania nowego becikowego. Podobnie w Rzeszowie - do dziś wydano 180 pozytywnych dla rodziców decyzji, na 180 złożonych wniosków. 

Szacuje się, że z kosiniakowego w tym roku skorzysta ponad 126 tys. rodziców. Od początku roku, wniosek o Kosiniakowe rodzice w całej Polsce mogą składać w swojej gminie oraz przez Internet.

 

Chcesz wiedzieć więcej na temat "kosiniakowego" - PRZECZYTAJ PORADNIK