Ponadpartyjne porozumienie zbudowane przez PSL w poprzedniej kadencji Sejmu wokół polityki rodzinnej może zostać utrzymane. Pod warunkiem, że nie zerwie go PiS.

Za nami w Sejmie pierwsze czytanie długo wyczekiwanego programu 500+. Przed wyborami PiS chwaliło się gotową ustawą, gwarantującą wszystkim rodzicom 500 zł na każde dziecko. Po wyborach okazało się, że projektu nie ma, trzeba go dopiero przygotować. Gdy już powstał okazało się, że rodziny dostaną pieniądze, ale nie na każde, ale najwyżej na co drugie dziecko.

Ile zostało z przedwyborczych obietnic, każdy oceni sam. Mimo to PSL nie skreśla rządowego projektu. Wychodzimy z założenia, że lepsze to niż nic. Zależy nam także na tym, aby ponadpartyjne porozumienie wokół polityki rodzinnej zbudowane przez Ludowców w poprzedniej kadencji, zostało utrzymane. 

PiS popierał nasze projekty. Za wydłużeniem do roku urlopów rodzicielskich głosowało 120 posłów PiS, nikt nie był przeciw, nikt się nie wstrzymał od głosu. 1000 zł na dziecko poparło 121 posłów PiS, nikt nie był przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. Zasada „Złotówka za złotówkę” – 118 posłów PiS za, nikt przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. Ustawa Karta Dużej Rodziny – 124 posłów PiS za, nikt nie był przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. Program „Praca dla młodych” – 112 posłów PiS za.

Tym bardziej dziwi dziś, gdy politycy PiS twierdzą, że polityki rodzinnej dotąd nie było. Za czym w takim razie głosowali w poprzedniej kadencji Sejmu? Szkoda, że dziś boją się przyznać, kto położył fundamenty pod nową politykę rodzinną państwa. Bez dobrych zmian przygotowanych przez PSL nie byłoby programu 500+. 

W PSL uważamy, że skuteczna polityka rodzinna powinna tworzyć lepsze warunki do życia dla polskich rodzin. Dawać im poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Państwo powinno wspierać rodziny w trudnych momentach i jednocześnie zachęcać do aktywności. Wreszcie – rozwiązywać realne problemy. Tylko wtedy Polacy będą chcieli zakładać rodziny tu w kraju, a nie na emigracji.

Dlatego skuteczna polityka rodzinna nie może ograniczać się jednak do jednego programu. Nie chodzi w niej bowiem o proste równanie: państwo przekazuje rodzinom więcej pieniędzy i automatycznie rodzi się więcej dzieci. Ten sposób myślenia prowadzi na manowce. Doraźne sztuczki nie działają. Doskonale pokazało to becikowe, wprowadzone zresztą przez PiS. Nie dopuśćmy, by 500+ skończyło tak samo jak becikowe.

Dlatego PSL zaproponowało poprawki do rządowego projektu. Kluczowa to wprowadzenie do programu 500+ zasady złotówka za złotówkę. Dzięki temu rodzice z jednym dzieckiem nie stracą automatycznie po przekroczeniu progu dochodowego 500 zł wsparcia. Przykładowo: jeśli przekroczą kryterium o 10 zł, otrzymają 490 zł świadczenia, gdy o 20 zł, dostaną 480 zł. Zgodnie z projektem rządowym nie dostaną nic. Taką zasadę już wprowadziliśmy przy wszystkich świadczeniach rodzinnych w poprzedniej kadencji Sejmu. Wówczas poparło ją również PiS. Dziwię się, że dziś jest temu niechętne.

Nie stawiamy rządu pod ścianą. Proponujemy, żeby zasada złotówka za złotówkę obowiązywała już od kwietnia, ale jeśli rząd uzna, że nie ma na to w budżecie pieniędzy, jesteśmy gotowi odłożyć wejście w życie tego rozwiązania na styczeń przyszłego roku. Wówczas rząd będzie mógł zarezerwować na ten cel pieniądze tworząc budżet na 2017 rok.

Liczę, że PiS poprze dobre poprawki do programu 500+. Już spełnili nasz postulat, by świadczenie wychowawcze nie wliczało się do dochodu rodzin korzystających z pomocy społecznej. Przypomnę, że był to postulat PSL, który początkowo rząd odrzucał. Przekonywał wręcz, że najubożsi nie stracą wsparcia. Dopiero po protestach zmienił zdanie i w projekcie, który wpłynął do Sejmu, 500+ nie wlicza się do dochodu.

Ten przykład pokazuje, że porozumienie wokół dobrych zmian jest możliwe. Czy PiS jest dziś gotowe na kompromis? Testem będą poprawki zgłoszone przez PSL.

 

Źródło: http://kosiniakkamysz.pl/blog/kompromis-wokol-polityki-rodzinnej